Prawda o tym ćwiczeniu doskonalącym zdrowie

Posted by on 12 września 2013 in Zdrowie | 0 comments

Prawda o tym ćwiczeniu doskonalącym zdrowie

Mam nadzieję, że przynajmniej spróbowałeś wykonać
ćwiczenie wibrogimnastyki, jakie ostatnio opisałem?

Jeśli tak, jestem pewien, że doświadczyłeś przyjemnego
mrowienia na ciele i rozluźnienia spiętych mięśni.
Jeśli wykonywałeś je po południu, to prawdopodobnie
poczułeś doładowanie bateryjek.

Wiem jednak, że ludzka natura płata figle. Z jakiejś
przyczyny, jesteśmy sceptyczni w stosunku do
prostoty. Mamy wewnętrzne poczucie, że aby zaznać
przełomu w zdrowiu, musimy się uciec do sposobów
tak skomplikowanych, że sami ich nie obejmujemy
głową.

Rozumiem więc, jeśli zachętę do wibrogimnastyki
potraktowałeś z przymrużeniem oka.

Na tę okazję, kontynuując wątek, oto jest artykuł,
który ukazał się w 1974 roku w rosyjskim
piśmie „Tiechnika mołodioży” —

„W 1952 roku na Igrzyskach w Helsinkach w jednej z
dyscyplin jazdy konnej srebrny medal zdobyła
zawodniczka australijska, D. Chartel. Jakież
było zdziwienie publiczności na wieść, że w
dzieciństwie przeszła chorobę Hainego-Medina i
długi czas żyła totalnie sparaliżowana!

Przypadek D. Chartel podsunął lekarzom myśl
leczenia skutków paraliżu przy pomocy jazdy
konnej i drganiom, jakie jej towarzyszą.
Doświadczenia przeprowadzone w NRD, Anglii,
Szwecji i Holandii pozwalają już w tej
chwili mówić o pozytywnych wynikach.

Tak np. do jednej z klinik w RFN trafił dwunastoletni
pacjent z poważnym naruszeniem koordynacji ruchowej.
Chłopiec nie był w stanie zrobić samodzielnie
więcej niż pięć, sześć kroków. Tracił równowagę
od lekkiego pchnięcia. Jego mowa była niezrozumiała.
Twarz bezustannie drgała, dygotała. Nawet lekarze i
specjaliści gimnastyki leczniczej nie wierzyli,
by chłopiec kiedykolwiek wygrał ze swoją dolegliwością.
Ale już po piętnastu lekcjach jazdy konnej, pacjent
trzymał się na koniu bez niczyjej pomocy. Po
trzydziestu lekcjach mógł sam wykonać nieskomplikowane
ćwiczenia gimnastyczne i schodzić z konia.
Po pięćdziesięciu lekcjach śmiało sunął
na koniu galopem.

Specjaliści twierdzą, że jeśli nawet konna jazda
nie usuwa całkowicie skutków paraliżu, to bez
wątpienia ma ogromny wpływ na doskonalenie
zdrowia i wzmacnianie kondycji fizycznej.”

Podczas jazdy konnej, ciało doświadcza zbliżonego
mechanizmu, jak przy wibrogimnastyce, tyle że w
nieco mniej intensywnym wydaniu. Biochemiczne
i biofizyczne reakcje, jakie wtedy zachodzą,
dla niektórych są wręcz wybawieniem:

„Drogi A.A. Mikulinie! W okresie między 1966 a 1969
rokiem kilkakrotnie chorowałem na zakrzepowe
zapalenie żył. W 1969 roku po leczeniu
szpitalnym zacząłem stosować proponowaną
przez Pana wibrogimnastykę, kiedy choroba
jeszcze nie całkiem została wyleczona.

Po dwóch, trzech miesiącach stosowania ćwiczenia,
przeszły wszelkie ślady schorzenia. Od tego
czasu, już prawie przez dwa lata nie miałem
zapalenia żył. Wydaje mi się, że proponowany
przez Pana sposób rzeczywiście pomaga w
zapobieganiu zakrzepowemu zapaleniu żył…”

Taki list z rekomendacją dla wibrogimnastyki
otrzymał Pan Mikulin, autor wspomnianej ostatnio
książki „Aktywna długowieczność”, od uczonego
nazwiskiem W.A. Ambarcumian.

Kto wie, ile dobrego Tobie przyniesie najprostsze
ćwiczenie pod Słońcem?

Jeśli cierpisz na kłopoty jelitowe, jak zaparcia,
to prawdopodobnie tutaj możesz się spodziewać
uszczęśliwiających zmian. Szczególnie gdy jednocześnie
pijesz Błonnik Witalny:

http://www.blonnikwitalny.pl/go/1089,blog/oczyszczanie/

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Poranna zaprawa – jak się porządnie obudzić

Ruch to życie. Po kilku godzinach snu, łatwiej jest się rozbudzić, jeśli czym prędzej się rozruszasz. Parę lat temu odkryłem...

Zamknij