Konflikt, który buduje

Posted by on 14 lutego 2012 in Relacje | 0 comments

Konflikt, który buduje

Konflikt, który buduje.

Wolność polega m.in. na tym, że każdy może wyrażać swoje potrzeby i szukać sposobów na ich zaspokojenie. To oczywiście często prowadzi do konfliktów – nieraz wybieramy niefortunne sposoby informowania otoczenia o naszych żywotnych potrzebach, co doprowadza do aktów przemocy. Są jednak takie metody komunikacji, które pozwalają uniknąć takich międzyludzkich walk, metody, które eliminują z naszych relacji przemoc. Pokój nie polega więc na braku konfliktów, jest raczej sztuką radzenia sobie z nimi w umiejętny sposób. Żyjemy w pośpiechu i pomieszaniu emocji, przez co trudno jest nam docierać do głębokich wewnętrznych potrzeb, o których nasze uczucia próbują nam coś powiedzieć. Usiłujemy wyrażać siebie, staramy się rozumieć innych, jednak wiele relacji (często dotyczy to kontaktów z najbliższymi) nie sprawia nam radości, wpędza nas w złość, smutek, poczucie winy.

Dlaczego tak jest, jak tego unikać? Podstawowym narzędziem używanym do porozumiewania się jest język. Zatem oczywistym jest, iż to sposób, w jaki go używamy, przesądza o tym, czy rozmowa będzie satysfakcjonującym obie strony przepływem, czy też zamieni się w pełną przemocy wymianę, która potrafi ranić nie mniej boleśnie, niż przemoc fizyczna. Jeżeli pragniemy, by nasze życie opierało się na otwartych, pełnych współczucia i jednocześnie zapewniających bezpieczeństwo nam samym relacjach, powinniśmy odejść od wyuczonych, nawykowych sposobów komunikowania się i zacząć rozmawiać bardziej świadomie.

Komunikacja dla życia

Przyjmijmy, że ktoś – pan X – będzie chciał zabrać ze sobą na spędzane w hotelu wczasy psa. Przyjmijmy też, że w tym hotelu razem z nim znajdzie pan Y. – zagorzały przeciwnik trzymania zwierząt w obiektach publicznych, wielbiciel spokoju i środowiska wolnego od zarazków. Obaj panowie zastaną zakwaterowani w sąsiadujących ze sobą pokojach. Jak standardowo rozwinęłaby się w takim przypadku sytuacja? Oczywiście pan Y. będzie chciał wyegzekwować swoje prawo do zdrowia i ciszy poprzez zastosowanie strategii „zakaz wprowadzania zwierząt”. Z kolei wielbiciel psów też zechce realizować swoje prawo do przebywania na wczasach z całą rodziną, której – w jego przypadku – pies jest pełnoprawnym członkiem. Przyjmie więc strategię: „płacę za psa i może on być ze mną w hotelu”.

Obaj panowie będą dążyć do tego, by druga strona uznała ich rację. Każdy z nich, forsując własne rozwiązanie uciekać się będzie do różnego rodzaju aktów przemocy słownej. Będą to groźby, krzyki i obelgi lub manipulacyjne odwoływanie się do poczucia winy i wstydu przeciwnika. Któreś z tych narządzi okaże się skuteczne i zwycięzca zostanie wyłoniony. Ktoś opuści hotel. I jeśli nawet druga strona poczuje satysfakcję, to można podejrzewać, że będzie miała ona gorzki posmak. Bo nerwy, stres, kłótnia… Relacja wygrana – przegrana nie jest czymś, co wzbogaca życie któregokolwiek z uczestników konfliktu.

Pewne rodzaje wypowiedzi (jak też komunikaty niewerbalne) przyczyniają się do stosowania przemocy zarówno wobec nas samych, jak i wobec innych. Marschall Rosenberg – twórca metody „porozumienia bez przemocy” (ang. nonviolent communication) pozwalającej porozumiewać się bez złości, lęku i poczucia winy, a co za tym idzie – bez przemocy nawet w sytuacjach trudnych i konfliktowych – nazywa takie sformułowania „komunikatami odcinającymi od życia”. Eliminowanie tych struktur i zastępowanie ich wypowiedziami odwołującymi się do potrzeb pozwala rozmowę zamienić w „komunikację służącą życiu”.

Mechanizmy odcinające

Według Rosenberga do głównych mechanizmów blokujących możliwość porozumienia należą stosowanie osądów moralnych, porównań, wypieranie się odpowiedzialności za własne postępowanie oraz żądania poparte groźbą kary. I tak na przykład mówiąc „ona jest leniwa”, „jesteś śpiochem”, „to zachowanie jest oburzające” dokonujemy osądów, u których podstawy leży przekonanie (często nieuświadomione), że jeżeli czyjeś zachowania nie są zgodne z naszym systemem wartości, to osoba ta nie ma racji, lub jest zła. A jak z taką dojść do porozumienia?

Inną formą osądów są porównania. Ten z nas, kto nie pamięta z dzieciństwa konieczności stawienia czoła innym maluchom – które jedzą tyle, ile należy, zawsze mają czyste ubrania, i nigdy nie psują zabawek – ktoś taki może nazwać się szczęśliwcem. Dorosłe życie także nie szczędzi nam sytuacji, w których porównujemy lub bywamy porównywani: „ktoś inny zachowuje się właściwie”, „jest lepiej wykształcony”, albo po prosu ma lepszy samochód i dom, co dobitnie świadczy o jego większej zaradności życiowej. Poddawanie się presji takiego rozumowania zdaniem Marschalla Rosenberga blokuje współczucie – zarówno wobec siebie samego, jak i wobec innych. A właśnie współczucie jest stanem niezbędnym dla pozbawionego przemocy dialogu umożliwiającego docieranie do głębokich potrzeb każdej ze stron.

Typem komunikatu uniemożliwiającego kontakt jest też wypieranie się odpowiedzialności: „musiałem”, „dyrektor mi kazał”, „sam zasłużył sobie na klapsa”, „przez ciebie czuję się winny”. Taka frazeologia zaćmiewa świadomość tego, że każdy z nas odpowiada za własne myśli, uczucia i czyny oraz powoduje, że próbujemy odpowiedzialnością za nas samych obciążać innych. Jeszcze jedną odmianą komunikatu blokującego kontakt jest uzewnętrznianie własnych pragnień poprzez żądania sugerujące w sposób jawny lub ukryty groźbę kary, jaka dotknie słuchacza, jeśli nie okaże się posłuszny. Język oparty na tym mechanizmie rozkwita szczególnie bujnie w środowiskach zbudowanych na stosunku podległości. Niestety, bardzo często tym środowiskiem jest rodzina i szkoła.

Przykładem na to, jak komunikaty słowne mogą blokować postawę współczucia i oddalać od porozumienia, może być scena ilustrująca opisywaną wcześniej hotelową sytuację:

Pana pomysł trzymania psa w hotelu powoduje, że nie mogę spać spokojnie. (Wypieranie się odpowiedzialności za stan własnych nerwów)
Pańskie pretensje są oburzające. Zapłaciłem za psa i dyrekcja hotelu się zgodziła (ocena i wyparcie się odpowiedzialności za własne postępowanie)
Jest pan arogancki nie liczy się pan z innymi. (ocena)
To pan jest egoistą! (ocena)
Jeszcze raz bardzo proszę, żeby pan usunął to zwierzę, bo w innym wypadku nie będzie pan miał przyjemnych wakacji (żądanie udające prośbę)
Przez pana moja rodzina narażona jest na przykrości (wyparcie się odpowiedzialności za własne postępowanie)

12Siedem (co najmniej!) aktów przemocy słownej zawartych w tej krótkiej wymianie zdań powoduje, że rozmówcy nie doświadczają tej sytuacji jako bezpiecznej. Ktoś, kto czuje się zagrożony, wybiera najczęściej pomiędzy znanymi mu strategiami: „atakować” lub „uciekać”. W ten sposób możliwość dialogu zostaje unicestwiona. A przecież każdy z uczestników konfliktu ma swoje ważne potrzeby dotyczące wartości, które chciałby realizować w swoim życiu. Wybrali jednak niefortunną formę słowną dla wyrażenia tych potrzeb.
Dostrzec drugiego

W naszym hotelowym przypadku prawdziwie satysfakcjonujące byłoby (tak, jak w każdej konfliktowej sytuacji) znalezienie rozwiązania, które pozwoli zaspokoić potrzeby wszystkich i osiągnąć stan, który da się określić jako wygrana – wygrana. Jak to osiągnąć? Głównym sposobem umożliwiającym zmianę rodzących przemoc zachowań jest skupienie uwagi na potrzebach – zarówno naszych własnych, jak też innych osób, z którymi się kontaktujemy. Chodzi o potrzeby podstawowe, charakterystyczne dla wszystkich ludzi, takie jak: swoboda wyboru, bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne, współzależność i wymiana w grupie, potrzeba przynależności oraz integralności. Potrzeby te, jako właściwe wszystkim ludziom, nie podlegają dyskusji, nie mogą być podważane.

Kiedy w sytuacji konfliktu skupimy uwagę na tym poziomie, zmienia się optyka widzenia problemu – nie chodzi już o to, że ktoś ma rację lub jej nie ma, zaczynamy postrzegać dwie ludzkie jednostki wraz z ich potrzebami. Poszukiwanie rozwiązania trudnej sytuacji przestaje opierać się na przemocy (kto silniejszy? kto pozyska większą ilość głosów popierających jego rację?), a zamienia się w tworzenie wspólnej strategii, przez co konflikt staje się możliwością spotkania dwóch stron zamiast je od siebie izolować.

Kiedy więc przykładowi turyści z hotelu będą rozmawiać tak, że za zachowaniem jednego z nich zobaczą wielką potrzebę bezpieczeństwa (wyrażającą się w dbaniu o zdrowie poprzez unikanie zarazków), natomiast drugi z nich wskaże na istotną dla siebie potrzebę współzależności (waga relacji rodzinnych) i dzielenia się z innymi swoją radością, wówczas prawdopodobnie każdy wśród swoich głębokich wartości odnajdzie również te, o których mówi adwersarz. Przy takiej zmianie perspektywy postrzegania problemu, sytuacja przestanie być postrzegana głównie jako zagrażająca i strony zaczną poszukiwać satysfakcjonującego dla wszystkich rozwiązania. Może będzie to np. umowa określająca, że zwierzak w budynku przebywać będzie tylko w pokoju właścicieli i że wprowadzany i wyprowadzany będzie zawsze na smyczy? A może coś zupełnie innego? Pewne jest, że satysfakcja z tak rozwiązanego konfliktu będzie głębsza i dostępna obu stronom, bo wynikająca z relacji wygrana – wygrana.

Żyrafa i szakal

Zastanów się, czy wolisz mieć rację, czy być szczęśliwym? – proponuje uczestnikom swoich warsztatów i czytelnikom książek Marschall Rosenberg. Co czyni nas szczęśliwymi w sytuacji komunikacji? Zdaniem dr Rosenberga niezależność i wzajemność. Niezależność to wyrażenie siebie w sposób szczery i jasny, bez obaw narażenia się na ocenianie, karę, odrzucenie. Jeżeli relacja ma być symetryczna – druga strona ma pełne prawo oczekiwać tego samego dla siebie. Na tym polega wzajemność. Z jednej strony szczere wyrażenie siebie, z drugiej uważne, empatyczne wysłuchanie rozmówcy. Tylko tyle i aż tyle jest potrzebne dla zaistnienia komunikacyjnego przepływu określanego przez twórcę metody mianem „tańca żyrafy”. Żyrafa – w opozycji do szakala – symbolizuje tu komunikację bez przemocy, opartą na szczerości i otwartości. Symboliczny szakal uosabia z kolei wszelkie zachowania oparte na przemocy słownej, wynikające ze złości, wstydu, poczucia winy. Prowadzą one do zerwania kontaktu, poszukiwania rozwiązań siłowych, manipulacji. Przy głębszej analizie okazują się po prostu bardzo nieumiejętnie wyrażonymi potrzebami. Jednak nie można lekceważyć spustoszeń, jakich są w stanie dokonać.

Kiedy już uda się nam zapanować nad słowną agresją poprzez rozpoznawanie i unikanie tworzenia komunikatów zamykających na dialog, możemy poczynić krok następny – tak konstruować własne wypowiedzi, by wyrażały szczerze i jasno nasze potrzeby i zapraszały drugą stronę do przyjęcia takiej samej postawy. Porozumienie bez przemocy proponuje czterostopniowy model wypowiedzi uwzględniający:

obserwację sytuacji pozbawioną elementu oceny,
wyrażenie uczucia, jakie ta sytuacja w nas budzi,
wskazanie na żywą wewnętrzną potrzebę, która to uczucie wygenerowała, by nam dać znać o sobie,
prośbę o to, co druga strona może dla nas zrobić w tej sytuacji;
Zobaczmy, jak mogłaby się rozegrać scena z hotelu, gdyby nasi panowie rozmawiając o swoim konflikcie stosowaliby metodę „porozumienia bez przemocy”.

– Widzę, że w Państwa pokoju mieszka pies (obserwacja bez oceniania). Niepokoi mnie to (wyrażenie uczucia). Chciałbym, się tu czuć bezpiecznie i spokojnie (określenie potrzeby, na którą wskazuje uczucie), a nieraz psy roznoszą choroby, no i zdarza się, że kiedy nie ma właścicieli, szczekają i wyją (obserwacja bez oceniania). Czy może pan trzymać to zwierzę poza tym budynkiem (wyrażenie prośby)?
-Obawia się pan, że może być narażony na chorobę i hałasy, a chciałby pan spokojnie wypoczywać? (obserwacja bez oceniania)
-Tak.
-Przykro mi (wyrażenie uczucia).Wiem jak ważne jest, by na wczasach czuć się odprężonym i mieć poczucie, że nic nie zagraża zdrowiu (określenie potrzeb, na które wskazuje uczucie). Jednocześnie dla mnie i moich dzieci ten pies jest tak ważny, jak członek rodziny, jesteśmy przyzwyczajeni przebywać razem z nim (obserwacja bez oceniania). Kiedy myślę o konieczności trzymania go poza budynkiem, martwię się (wyrażenie uczucia), bo chciałbym na wczasach spędzać jak najwięcej czasu z całą rodziną i cieszyć się tym (określenie potrzeby, na którą wskazuje uczucie). Czy jest coś, co mógłbym zrobić, żeby pan czuł się spokojny pomimo pobytu psa w moim pokoju? (wyrażenie prośby – w tym przypadku prośby o informację).
-Nie wiem.
-Czy uspokoi Pana, jeśli pokażę panu jego świadectwo zdrowia i obiecam, że nie będzie nigdy zostawiany sam? (wyrażenie prośby – w tym przypadku prośby o zawarcie określonej umowy)
– Pan i pańskie dzieci uważacie tego psa za członka rodziny (obserwacja bez oceniania). To mnie dziwi (wyrażenie uczucia). Jednak rodzina to dla mnie także ważna sprawa (określenie potrzeby, na którą wskazuje uczucie). Dobrze, proszę mi pokazać zaświadczenie, że pies jest zdrowy, a co do hałasu – zróbmy próbę przez dwa najbliższe dni. Jeżeli będzie cicho, niech dzieciaki mieszkają razem ze swoim futrzakiem, skoro to dla nich takie ważne (wyrażenie prośby o zawarcie określonej umowy).

Jak widać z rozmowy wyeliminowano akty przemocy słownej. Energia zamiast na obronę-atak, została skierowana na poszukiwanie rozwiązań zadowalających uczestników dialogu. W czasie rozmowy jej uczestnicy dowiedzieli się czegoś o sobie, przestali być dla siebie anonimowi. Coś, co zapowiadało się jako konflikt, sprawiło, że obaj panowie i ich rodziny zbliżyli się do siebie.

Konflikt który pomaga

Konflikt pojawia się wówczas, gdy każda ze stron obiera jedną strategię na rozwiązanie zaistniałej sytuacji i kurczowo trzyma się tego sposobu postępowania. Spojrzenie na konflikt jako sytuację umożliwiającą wzrost, rozwój i uaktywniającą kreatywność w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań, pozwala uznać za możliwe równoczesne dążenia do zaspokojenia potrzeb każdej z jego stron. Tak pojmowany konflikt staje się pretekstem do zbliżenia i lepszego wzajemnego poznania. Zamiast szkodzić – służy życiu. Ważne jest, by pamiętać, że to my sami w trakcie każdej rozmowy wpływamy na jej przebieg. Stosowanie zasad porozumienia bez przemocy pozwala poprawiać jakość wzajemnego kontaktu zarówno w sytuacjach służbowych, jak też w zwykłych, codziennych rozmowach. Przekłada się to na pogłębienie i polepszenie naszych relacji z innymi – w rodzinie, pracy, wśród przyjaciół.

E.M.
O Marshallu Rosenbergu – twórcy metody, autorze książki Porozumienie bez przemocy – o języku serca: Psycholog. Doktorat na Uniwersytecie w Wisconsin w 1961 r. Były współpracownik twórcy psychologii humanistycznej Carla Rogersa. Autor i propagator metody porozumiewania się bez przemocy, jego Ośrodek Komunikowania się Bez Przemocy (Center for Nonviolent Communciation – CNVC) zrzesza trenerów z trzydziestu krajów. Teoretycznie mieszka w Szwajcarii, ale tak naprawdę ciągle jest w podróży. Wspomagał dialog między Żydami i Palestyńczykami, w krajach byłej Jugosławii uczył dzieci i nauczycieli zrozumienia dla innych kultur.

Ewa Mażul
( artykuł ukazał się w miesięczniku „Charaktery”, nr 6/2006 )

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Bądź szczęśliwa

Bądź szczęśliwa Jak to się dzieje, że niektórym ludziom udaje się dożyć późnej starości i stale cieszyć się życiem? Odpowiedź...

Zamknij