Biegnąca z wilkami

Posted by on 5 lutego 2012 in Świat Kobiet | 0 comments

Biegnąca z wilkami

Biegnąca z wilkami

 

Archetyp Dzikiej Kobiety

Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nie ma na nią żadnego kulturowego antidotum . Nauczono nas wstydzić się takich pragnień. Zapuszczałyśmy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy.
Dzikie zwierzęta i Dzika Kobieta to zagrożone gatunki.

Z upływem czasu obserwujemy, jak naturalne instynkty kobiety są coraz bardziej tłumione, odrywane, oddzielane od niej murem. Długo źle je traktowano, podobnie jak przyrodę, dzikie zwierzęta i dziewicze ziemie. Od kilku tysięcy lat, kiedy tylko traciłyśmy czujność, naszą instynktowną, pierwotną naturę zsyłano na wygnanie do najnędzniejszych obszarów psychiki. Duchową krainę Dzikiej Kobiety na przestrzeni dziejów plądrowano i palono, jej kryjówki równano z ziemią, a naturalne cykle podporządkowywano sprzecznym z naturą rytmom, po to, by zadowolić innych.

Nie przypadkiem dziewicze tereny planety kurczą się i giną, w miarę jak zanika zrozumienie naszej własnej wewnętrznej, pierwotnej natury. Nietrudno pojąć, dlaczego prastare lasy i stare kobiety nie są uważane za zbyt wielkie bogactwa. To żadna tajemnica. Nie przypadkiem wilki i kojoty, niedźwiedzie i poddające się naturze kobiety mają podobną reputację. Wszystkie te stworzenia łączą wspólne, pokrewne archetypy związane z instynktami i dlatego otoczone są one niesłusznie złą sławą jako niegodziwe, z natury niebezpieczne i krwiożercze.

Żyjąc i pracując jako psychoanalityk jungowski, poetka i cantadora (zbierająca dawne legendy), zrozumiałam, że podupadającą witalność kobiety można przywrócić przez „archeologię psychiki”, rozległe wykopaliska w ruinach mrocznych podziemi świata kobiet. W ten sposób odsłonimy ścieżki naturalnej, instynktownej psychiki, a przez jej personifikację w postaci archetypu Dzikiej Kobiety przenikniemy do najgłębszych tajników kobiecej natury. Kobieta współczesna to wir aktywności. Świat zmusza ją, by była wszystkim dla wszystkich. Stara wiedza dawno przestała obowiązywać.
Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach, nawiązuje do moich badań nad dzikimi zwierzętami, ze szczególnym uwzględnieniem wilków. Studia nad wilkami Canis lupus i Canis rufus przypominają mi dzieje kobiety, zarówno pod względem duchowości, jak i życiowych trudów.
Zdrowe wilki i zdrowe kobiety podzielają pewne cechy psychiczne: wyczulone zmysły, duch zabawy, ogromną zdolność do poświęceń. Wilki i kobiety to istoty z natury pokrewne, są dociekliwe, bardzo silne i odporne. Mają głęboką intuicję, z poświęceniem troszczą się o potomstwo, partnerów i stado. Potrafią się doskonale przystosować do wciąż zmieniających się warunków, odznaczają się silnym charakterem i wielką odwagą.

Jednak i jedne, i drugie były i są prześladowane i tępione; błędnie sądzi się, że są krwiożercze, podstępne, nadmiernie agresywne i warte dużo mniej niż ci, którzy je szkalują. Były celem ataków tych, którzy trzebili dziewicze tereny oraz nieokiełznane rejony psychiki, niszcząc naturalne instynkty, tak że nie został po nich ślad. Uderzające są podobieństwa w bezlitosnym tępieniu wilków i kobiet przez tych, którzy ich nie rozumieją.

Właśnie wtedy, podczas badań nad wilkami, pojęcie archetypu Dzikiej Kobiety po raz pierwszy skrystalizowało się w moim umyśle. Studiowałam też życie innych zwierząt, takich jak niedźwiedzie, słonie i „ptaki duszy” – motyle. Cechy różnych gatunków dają niezgłębione możliwości metafor na temat opartej na instynktach psychiki kobiecej.

Moje powojenne pokolenie dorastało w czasach, kiedy kobiety infantylizowano i traktowano jak przedmioty. Leżałyśmy odłogiem niczym nie uprawiane ogrody… Na szczęście zawsze znalazło się jakieś zbłąkane dzikie nasionko przyniesione wiatrem. Kobiety miały dużo do powiedzenia, choć to, co pisały, nie było wydawane drukiem. Ich malarstwo, choć niedoceniane, stawało się pokarmem dla duszy. Kobiety musiały dopraszać się o narzędzia i miejsce do uprawiania sztuki, a jeśli im tego nie zapewniano, znajdowały przestrzeń dla siebie pośród drzew, jaskiń, lasów, za zamkniętymi drzwiami.

Tańca nie tolerowano wcale lub prawie wcale, tańczyły więc po lasach, gdzie nikt ich nie widział, albo w piwnicach, albo po drodze do śmietnika. Wszelkie ozdoby budziły podejrzliwość. Piękne ciało i swobodny, radosny strój mogły narazić na krzywdę, napaści na tle seksualnym. Nawet ubranie na grzbiecie nie mogło być wyłączną własnością kobiet. (…)

Były to czasy, kiedy rodziców znęcających się nad dziećmi nazywano po prostu „surowymi”, kiedy duchowe rozdarcie bezwzględnie wykorzystywanych kobiet określano mianem „załamań nerwowych”, kiedy dziewczęta i kobiety trzymane krótko, wręcz na smyczy, nazywano „miłymi”, a tym, którym udało się choć na chwilę wyśliznąć z obroży, nalepiano etykietkę „złych”.

Tak więc jak wiele kobiet przede mną i po mnie szłam przez życie jako criatura, dziwaczne stworzenie w przebraniu. Jak cały rodzaj żeński przede mną z dumnie podniesioną głową chwiałam się na wysokich obcasach, a do kościoła wkładałam skromną suknię i kapelusz. Ale mój baśniowy ogon często wystawał spod rąbka sukienki i strzygłam uszami tak mocno, że kapelusz aż podskakiwał i w najlepszym razie opadał na oczy, a nierzadko turlał się po podłodze.

Nie zapomniałam pieśni z tamtych smutnych czasów, hambre del alma – pieśni wygłodniałej duszy. Nie zapomniałam też radosnej canto hondo – pieśni z głębi, której słowa powracają do nas, kiedy pracujemy nad duchowym odnowieniem.
Niczym droga w głąb lasu, która staje się coraz mniej widoczna, aż w końcu się zaciera i znika z oczu, tradycyjna teoria psychologiczna zbyt prędko się wyczerpuje, jeśli chodzi o twórcze, utalentowane, głębokie kobiety.Psychologia tradycyjna traktuje marginalnie albo zupełnie przemilcza głębsze sprawy, tak istotne dla kobiet: to, co dotyczy archetypów, intuicji, seksu i naturalnych cykli biologicznych, wieku, specyfiki funkcjonowania, mądrości, iskry twórczej. One właśnie przez ponad dwadzieścia lat dawały mi natchnienie w pracy nad archetypem Dzikiej Kobiety.

Duchowe życie kobiety nie może być przykrawane do bardziej akceptowalnej formy narzuconej przez nie rozumiejącą kobiecości kulturę. Ci, którzy roszczą sobie prawo być jedynymi posiadaczami świadomości, nie mogą jej też na siłę naginać do kształtu, jaki chce widzieć ich intelekt. Nie, właśnie takie postępowanie spowodowało już, że miliony kobiet, które zaczynały jako potężne, naturalne moce, stały się wyrzutkami własnej kultury. Za cel postawić sobie należy raczej przywrócenie i wspieranie pięknych i naturalnych kobiecych form psychicznych.
Baśnie, mity i legendy dają nam zdolność rozumienia, która tak wyostrza wzrok, że dostrzegamy ścieżkę przetartą przez pierwotną naturę i podążamy nią. Wskazówki zawarte w takich opowieściach i legendach dodają pewności, że ścieżka się nie urwie, nie zaniknie, ale będzie prowadzić coraz dalej i dalej, do głębokiej mądrości. Szlak, którym wszystkie podążamy, to szlak dzikiej, przyrodzonej nam instynktownej Jaźni.

Nazywam ją Dziką Kobietą, ponieważ same te słowa, „dzika” i „kobieta”, tworzą llamar o tocar a la puerta – baśniowe pukanie do drzwi głęboko ukrytej żeńskiej psychiki. Llamar o tocar a la puerta dosłownie znaczy „grać na instrumencie nazwy, by otworzyć drzwi”. Oznacza użycie właściwych słów, które sprawią, że otworzy się przejście. Każda kobieta intuicyjnie pojmuje słowa „dzika” i „kobieta”, niezależnie z jakiego kręgu kulturowego się wywodzi.

Na dźwięk tych słów w kobiecie budzi się i powraca do życia stara, pradawna pamięć. Pamięć absolutnego, niezaprzeczalnego i nieodwołalnego pokrewieństwa z samicami dzikich zwierząt; pokrewieństwa, które od długiego zaniedbania stało się ledwo wyczuwalne, zaprzepaszczone przez postęp cywilizacji, wyjęte spod prawa przez otaczającą kulturę i niezrozumiałe już dla nikogo. Zapomniałyśmy jej imiona, nie odpowiadamy na jej zew, ale czujemy ją w podświadomości, tęsknimy za nią; wiemy, że należy do nas, a my do niej.

Właśnie ten fundamentalny, zasadniczy i podstawowy związek jest nam przyrodzony i z niego wywodzi się nasza istota. Archetyp Dzikiej Kobiety zawiera w sobie alfę, która zapoczątkowała naszą matrylinearną linię. Są chwile, kiedy jej doświadczamy, choćby przelotnie, i do szaleństwa pragniemy ją zatrzymać. Do niektórych kobiet ten ożywczy „smak dzikości” przychodzi podczas ciąży, karmienia dzieciątka, podczas cudownej przemiany, jaka zachodzi w człowieku podczas wychowywania dziecka, podczas pielęgnowania uczuciowej więzi, tak jak pielęgnuje się ukochany ogród.

Doświadczyć jej można przez doznania wzrokowe, kiedy przyglądamy się pięknym widokom. Czułam ją nieraz, obserwując to, co u nas w lasach nazywamy boskim zachodem słońca. Czułam, jak ożywa we mnie na widok rybaków o zmroku wychodzących z jeziora z zapalonymi latarniami i na widok paluszków u stóp mego nowo narodzonego dziecka, równiutkich jak ziarnka kukurydzy. Można ją dostrzec wszędzie.

Przychodzi do nas także przez doznania słuchowe; z muzyką, która wibruje w piersi i porusza serce; z dźwiękiem bębna, gwizdem, wołaniem i płaczem. Przychodzi z językiem pisanym i mówionym; czasem jedno słowo, zdanie, wiersz lub opowieść wzbudza taki oddźwięk, jest tak właściwe i trafne, że każe nam przynajmniej na chwilę przypomnieć sobie, z jakiej substancji tak naprawdę jesteśmy ulepione i gdzie jest nasz prawdziwy dom.

Te przelotne, krótkotrwałe „smaki dzikości” przychodzą jak mistyczne natchnienie – ach, to jest to, a teraz uleciało. Tęsknota za nią ogarnia nas, kiedy spotykamy kogoś, komu udało się zachować tę „dziką, pierwotną więź”, kiedy zdajemy sobie sprawę, że zaniedbujemy mistyczne palenisko, skąpimy czasu na marzenia, na własne twórcze życie, powołania i prawdziwe miłości.

Jednak to właśnie te ulotne posmaki, które towarzyszą zarówno pięknym, jak i bolesnym przeżyciom, powodują, że czujemy się tak osierocone, niespokojne, tak przepełnione tęsknotą, że wreszcie musimy podążyć za naszą dziką, zwierzęcą naturą. Wtedy pędzimy do lasu, na pustkowie, w śnieg i biegniemy szybko, oczami przeszukując ziemię; nasłuchujemy, szukamy w dole i w górze; szukamy wskazówki, śladu, znaku, że ona wciąż żyje, że nie straciłyśmy szansy. A kiedy wypatrzymy jej ślad, iście po kobiecemu gnamy, by ją dogonić, sprzątamy na biurku, zrywamy związki, czyścimy umysł, przechodzimy na następną stronę, przerywamy wszystko, łamiemy zasady, zatrzymujemy świat, bo nie poradzimy sobie bez niej ani chwili dłużej.
Kobiety, które ją utraciły i potem znalazły na nowo, będą walczyć, by zachować ją na zawsze. Odzyskawszy ją, zrobią wszystko, co w ich mocy, by ją zatrzymać – z nią ich twórcze życie kwitnie; ich związki z ludźmi nabierają sensu, głębi, zdrowia; ich cykle seksualności, twórczej pracy i zabawy ustalają się na nowych zasadach; nie są już obiektem zakusów innych, na równi z nimi mają naturalne prawo do rozwoju i rozkwitu. Teraz wieczorne zmęczenie pochodzi z satysfakcjonującej pracy i wysiłku, a nie z zamknięcia w zbyt ciasnym kręgu umysłu, pracy, związku. Teraz instynktownie rozróżniają czas życia i czas śmierci, potrafią odejść, potrafią zostać.

Kiedy kobieta na nowo utwierdza swój związek z pierwotną, zwierzęcą naturą, otrzymuje dar – wieczną, wewnętrzną mądrą opiekunkę, wizjonerkę, wyrocznię, natchnienie, intuicję, sprawczynię, stwórczynię, wynalazczynię, wreszcie uważną słuchaczkę, która prowadzi, przewodzi, podpowiada i przekonuje do korzystania z pełni życia w świecie zewnętrznym i wewnętrznym. Kiedy kobieta jest tak bliska naturze, istnienie tej więzi emanuje z niej blaskiem. Ta dzika nauczycielka, dzika matka, dzika mentorka wspiera jej życie wewnętrzne i zewnętrzne w każdej sytuacji.

Zauważmy, że nie używam słowa „dzika” we współczesnym, pejoratywnym sensie: „nieopanowana, nieposkromiona, niepohamowana”, ale w sensie pierwotnym, oryginalnym: „żyjącą w zgodzie z naturą”, taka, w której criatura (stworzenie) ma wrodzoną wewnętrzną integralność i zdrowe granice. Te słowa, „dzika” i „kobieta”, przypominają kobietom, kim naprawdę są i do czego dążą. Są metaforą określającą siłę wspólną wszystkim samicom całego rodzaju żeńskiego. Personifikują moc życiową, bez której kobiety nie mogą istnieć.

Archetyp Dzikiej Kobiety można określić innymi, równie odpowiednimi terminami. Można go nazwać potężnym psychicznym żywiołem, czy też naturą instynktowną, ale siłą, która kryje się za tą nazwą jest właśnie Dzika Kobieta. Można określić go mianem naturalnej psychiki, ale za tym określeniem też stoi archetyp Dzikiej Kobiety. Można mówić o wrodzonej, podstawowej naturze kobiecej, o naturze plemiennej, nieodrodnej. (…)

Za pojęciem natury Dzikiej Kobiety nie kryje się religia, ale praktyka. To psychologia w najczystszym sensie: psychē/psych – dusza, ology lub logos – czyli wiedza o duszy.

  • Bez niej kobiety nie są zdolne do wsłuchania się w głos duszy ani do dostrojenia się do swoich wewnętrznych rytmów.
  • Bez niej wewnętrzny wzrok kobiety przesłania jakaś ciemna dłoń, większość dnia upływa w paraliżującej nudzie lub na pobożnych życzeniach.
  • Bez niej dusza nie może się pewnie zakorzenić.
  • Bez niej kobiety zapominają, po co żyją, czekają nie wiadomo na co, podczas gdy powinny walczyć.
  • Bez niej kobiety zapominają, po co żyją, czekają nie wiadomo na co, podczas gdy powinny walczyć.
  • Bez niej siedzą cicho, choć siedzą na rozpalonych węglach. Ona steruje ich życiem, jest pełnym uczucia sercem, podobnie jak ludzkie serce steruje funkcjonowaniem fizycznego ciała.

Kiedy tracimy kontakt z instynktowną psychiką, jesteśmy na pół zrujnowane, a obrazy i energie pierwiastka kobiecego nie mogą się w pełni rozwinąć. Kobieta odcięta od swego podstawowego źródła, zdana jedynie na rozsądek, zatraca swe instynkty, a jej naturalne cykle życiowe giną, pochłaniane przez kulturę, intelekt lub ego – własne lub należące do innych.

Dzika kobieta jest zdrowiem wszystkich kobiet. Bez niej psychologia kobiety nie miałaby sensu. Ta dziewicza kobieta to prototyp kobiety. Niezależnie od kultury, epoki, polityki ona się nie zmienia. Zmieniają się cykle, symboliczne reprezentacje, ale w swojej istocie pozostaje niezmienna. Jest tym, czym jest, tworzy pełną całość.

Znajduje ujście przez kobiety. Jeśli one są przytłumione, to walczy, by się wydostać na powierzchnię. Jeśli są wolne, to ona też jest wolna. Na szczęście, nieważne, ile razy spycha się ją w dół, odbija się do góry. Nieważne, ile razy zakazuje się jej wstępu, dławi ją, przygniata, odcina, rozmywa, gnębi, nazywa niepewną, szaloną i obrzuca innymi obelgami, emanuje z kobiet z taką mocą, że nawet te najspokojniejsze, najbardziej ograniczane i krępowane kobiety zachowują dla niej sekretne miejsce. Nawet najbardziej represjonowana kobieta ma swoje tajemne życie z tajemnymi myślami i tajemnymi uczuciami, które są bujne i dzikie, czyli naturalne. Nawet najbardziej ubezwłasnowolniona kobieta strzeże tego dzikiego zakątka jaźni, bo intuicyjnie wyczuwa, że któregoś dnia znajdzie się jakaś furtka, szczelina, szansa, i ona ją poszerzy, by wyrwać się na wolność.

Jakie są niektóre z emocjonalnych objawów zaburzonej relacji z dziką, pierwotną energią psychiki? Nieustanne, chroniczne czucie, myślenie lub działanie w poniżej opisany sposób oznacza, że relacja z głęboką, instynktowną psychiką jest częściowo naruszona lub zupełnie utracona. Mówiąc typowo kobiecym językiem, może to być: uczucie całkowitego wyjałowienia, uwiądu, zmęczenia, niemocy, przygnębienia, zamętu, przytłoczenia, ograniczenia, otępienia. Może to być lęk, zastój, słabość, brak inspiracji, brak duchowego ożywienia, energii twórczej, uczuciowości, poczucie bezsensu, wstydu, chroniczne zamroczenie, zmienność nastrojów, ogłupienie, osaczenie, wieczne napięcie, wariactwo.
Bezsilność, ciągłe wątpliwości i niezdecydowanie, chwiejność, zahamowania, brak siły przebicia, trwonienie swego twórczego życia dla innych, źle wybrani partnerzy, praca, przyjaźnie pozbawiające energii życiowej, dolegliwości z powodu zaburzeń cykli biologicznych, nadwrażliwość, bezwład, apatia, niepewność, brak odwagi, niezdolność do ustalenia właściwego tempa, niezorganizowanie, niezdolność do wyznaczania swoich granic.
Wybicie z rytmu, nieświadomość siebie, oddalenie od swoich bogów czy Boga, oddzielenie od źródła życia, ucieczka w dom, pracę, intelektualizm lub inercję, bo to najbezpieczniejsze miejsca dla kobiety, która straciła instynkty.
Strach przed ryzykiem, przed ujawnieniem prawdy o sobie, strach przed poszukiwaniem przewodnika, matki, ojca, strach przed oddaniem niedoskonałej pracy, zanim stanie się arcydziełem, strach przed podróżą, strach przed uczuciem do innych, strach przed wyczerpaniem, wypaleniem, znużeniem, strach przed autorytetem, utrata energii w obliczu twórczych planów, skurcz bólu, upokorzenie, troska o cały świat, otępienie, niepokój.

Boimy się oddać cios, kiedy nie pozostało nic innego; boimy się spróbować czegoś nowego, stawić czoło życiu; boimy się mówić głośno, sprzeciwiać; męczą nas mdłości, zawroty głowy, nadkwasota; jesteśmy rozcięte na pół, przytłoczone, zbyt  pojednawcze, niepotrzebnie ugrzecznione, pragniemy zemsty.

Boimy się zatrzymać, boimy się działać, wciąż liczymy do trzech i nie zaczynamy – kompleks wyższości, mieszane uczucia, ale skądinąd w pełni wydolne, funkcjonujemy na pełnych obrotach. Owo rozdarcie to nie przypadłość konkretnej epoki czy stulecia; jak epidemia szerzy się wszędzie i zawsze, kiedy kobieta zostaje ujarzmiona, kiedy tylko żywiołowa natura zostaje złapana w pułapkę.

Zdrowa kobieta przypomina wilka: krzepka, po brzegi pełna, potężna siła życiowa, życiodajna, świadoma swego terytorium, pomysłowa, lojalna, lubiąca wędrówki. Jednak oddzielenie od pierwotnej, zwierzęcej natury sprawia, że osobowość kobiety ubożeje, rozcieńcza się, rozmywa, staje się przezroczysta, bez wyrazu. Nie zostałyśmy pomyślane jako żałosne stworzenia z rzadkimi wątłymi włoskami, zbyt słabe, by zerwać się do skoku, gonić za zdobyczą, dawać nowe życie. Kiedy życie kobiety popada w zastój lub wypełnia się nudą, to jest to moment, kiedy powinna dojść do głosu jej dzika, zwierzęca strona; to czas, by dusza rozlała się szeroko jak rzeka w delcie.
Jak Dzika Kobieta wpływa na kobiety? Mając ją za sprzymierzeńca, przewodniczkę, wzór, nauczycielkę, patrzymy nie dwojgiem własnych oczu, ale oczami intuicji, która ma ich wiele. Kiedy zdajemy się na intuicję, jesteśmy jak rozgwieżdżona noc: spoglądamy na świat tysiącem oczu.
Dzika, pierwotna natura niesie węzełki z leczniczymi ziołami; niesie wszystko, czym kobieta powinna być, co powinna wiedzieć. Niesie lekarstwo na wszystko. Niesie opowieści, sny, słowa i pieśni, znaki i symbole. Jest zarazem wehikułem i celem podróży.
By połączyć się z pierwotną, instynktowną naturą, nie trzeba wszystkiego przewracać do góry nogami, nie trzeba wielkich zmian z lewa na prawo, z bieli na czerń, ze wschodu na zachód, nie trzeba popadać w szaleństwo czy tracić opanowanie. Nie oznacza to, że mamy zerwać podstawowe społeczne więzi ani że staniemy się mniej ludzkie. Wręcz przeciwnie. Pierwotna natura niesie ze sobą olbrzymią integralność.

Wiąże się to z wyznaczeniem terytorium, odnalezieniem grupy, poczuciem pewności i dumy z własnego ciała, niezależnie od jego możliwości i ograniczeń, z mówieniem i działaniem w swoim imieniu, z wyostrzoną świadomością i czujnością, z czerpaniem z wrodzonej kobiecej intuicji i wyczucia, z zestrojeniem z biologicznymi cyklami, ze znalezieniem własnego miejsca, z nabieraniem godności i zachowaniem wysokiej świadomości. (…)

Dzika Kobieta należy do ciebie – niezależnie od tego, czy jesteś intro- czy ekstrawertyczką; kobietą, która kocha kobiety, czy kobietą, która kocha mężczyzn; kobietą, która kocha Boga lub wszystkich naraz; czy twoje serce jest proste, czy masz ambicje amazonki, czy pragniesz piąć się na sam szczyt, czy też po prostu przeżyć do jutra, czy jesteś dowcipna czy ponura, z królewskiego rodu czy prostaczka – Dzika Kobieta jest twoja, bo należy do wszystkich kobiet.
By ją odnaleźć, kobiety muszą powrócić do instynktów, do swej najgłębszej wiedzy. Więc wyruszajmy w podróż i sięgajmy pamięcią wstecz, do naszej pierwotnej duszy. Śpiewajmy, by jej kości obrosły ciałem.

Zrzućmy wszystkie fałszywe okrycia, któreśmy otrzymały. Załóżmy autentyczny płaszcz naszych potężnych instynktów i wiedzy. Przeniknijmy obszary psychiki, które kiedyś do nas należały. Rozwińmy bandaże, przygotujmy lekarstwa. Powróćmy, dzikie i wyzwolone, ze skowytem, śmiechem i śpiewem, do Tej Jedynej, która nas kocha.
Dla nas sprawa jest łatwa. Bez nas Dzika Kobieta umiera. Bez Dzikiej Kobiety umieramy my. Para Vida, dla prawdziwie pełnego życia obie muszą żyć.

zobacz PDF

Clarissa Pinkola Este’s – „Biegnąca z wilkami” (fragmenty)
Wydawnictwo ZYSK I SKA

www.zysk.com.pl

Clarissa Pinkola Este’s jest uznaną na świecie i nagradzaną poetką, dyplomowanym psychoanalitykiem Szkoły Junga, cantadora, czyli kolekcjonerką i badaczką legend tradycji latynoskiej.
Uzyskała doktorat z badań międzykulturowych oraz z psychologii klinicznej, naucza i od ponad dwudziestu lat prowadzi prywatną praktykę.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Myśli płynące z serca

Myśli płynące z serca. Jego Świątobliwość Dalajlama Każdemu z Was Nie trzeba długo zastanawiać się, aby stwierdzić, że wszystkie istoty...

Zamknij